Galeria
To był mój pierwszy obraz intuicyjny; zanim uzyskał ostateczny kształt, widziałam, jak wyłania się z niego wiele form – w tym kształt kobiecej miednicy. Bioluminescencja dosłownie oznacza emisję światła w wyniku reakcji chemicznej zachodzącej w organizmie żywym. I to właśnie światło zostało tu odzwierciedlone. Bo choć nasze narządy są głęboko ukryte wewnątrz ciała, każdy z nich odgrywa w naszym życiu istotną rolę.
Życie z problemami w obrębie dna miednicy często toczy się w milczeniu. Mija wiele czasu, zanim ktoś głośno poprosi o pomoc. Ludzie zakładają, że to po prostu element życia, z którym każdy się zmaga, albo po prostu wolą nie wiedzieć o istnieniu takich dolegliwości. A kiedy już uda się zrobić ten pierwszy krok w stronę pomocy? Zapanowuje chaos. Istnieje niezliczona liczba specjalistów, a pacjent nagle zostaje przytłoczony ogromem informacji i dostępnych opcji. W swojej pracy wizualizuję ten właśnie chaos.
Jako fizjoterapeutka uroginekologiczna przez lata słuchałam poruszających historii kobiet (i mężczyzn) na temat nietrzymania moczu, obniżenia narządów miednicy mniejszej, problemów seksualnych czy doświadczonej przemocy. Wszystkie te bolesne, pełne emocji przeżycia ukształtowały mnie i pozostały we mnie. Obraz ten powstał dzięki intuicyjnemu malowaniu z użyciem farb akrylowych i mediów malarskich. Kobiety i współpracownicy od razu dostrzegają w nim miednicę, pęcherz czy głębokie emocje, bez konieczności ich nazywania. Dzieło to przynosi spokój i pomaga mi przepracować wszystkie te intensywne doświadczenia. Ostatecznie obraz ten niesie ukojenie i uzdrowienie zarówno widzowi, jak i mnie samej.
Aby nasze ciało funkcjonowało prawidłowo, niezbędne jest zachowanie zdrowego przepływu w obrębie pęcherza moczowego. Przepływ ten musi jednak podlegać kontroli. Obraz ten ukazuje ów przepływ; widzowie mogą sami ocenić, czy jest on kontrolowany, i być może odnieść to do własnego życia. Jednocześnie przepływ ten może symbolizować dobrostan psychiczny – wszak gdy w życiu wszystko toczy się gładko, my również czujemy się lepiej. To płótno powstało po położeniu fundamentów jako punktu wyjścia przez koleżankę, również byłą fizjoterapeutkę miednicy, Els Hegeman.
Każde życie zaczyna się jako coś maleńkiego, by z czasem osiągnąć dojrzałość. Często nie dostrzegamy początku – nie jesteśmy świadkami momentu poczęcia – ale obserwujemy to, co następuje później. Możemy zachwycać się faktem, że nawet w beznadziejnych chwilach zawsze wyłania się nowe życie. Nie liczy się tu forma, jaką ono przybiera; sam fakt, że nowe życie zawsze powraca, daje nam powód do nadziei.
Myśląc o problemach z dnem miednicy, często mamy przed oczami nietrzymanie moczu lub wypadanie narządów miednicy mniejszej. Rzeczywistość wygląda jednak inaczej: wiele osób zmaga się przede wszystkim z bólem. Bólem, który bywa niezrozumiany. Osoby te toczą niekończącą się walkę, krążąc między lekarzami, terapeutami, psychologami a szpitalami – zazwyczaj nie znajdując odpowiedzi na swoje pytania. W tej pracy wizualizuję poczucie beznadziei, strach i panikę, ale także – co niezwykle ważne – nadzieję na dostrzeżenie światła w tunelu.
Poszukiwanie rozwiązania problemów z dnem miednicy to często początek długiej drogi. Czasem wszystko zaczyna się od drobiazgu: przeczytania artykułu w gazecie, obejrzenia programu telewizyjnego czy rozmowy z przyjacielem. Następnie otwiera się długa ścieżka, obejmująca kontakty z wieloma różnymi specjalistami. To wyczerpujący proces, w którym jednak najważniejsze pozostaje jedno: to Ty trzymasz stery w swoich rękach.
Nasze życie zawsze składa się ze wzlotów i upadków. Ważne jest, by uświadomić sobie, że możemy spojrzeć w górę – ku światłu – i zachować nadzieję, że po okresie mroku zawsze pojawią się przebłyski światła, pozwalające nam nabrać sił i ponownie stawić czoła codzienności. Dostrzeganie tych przebłysków jest kluczowe.